Na marne – Marta Sapała

with Brak komentarzy
Na marne - Marta Sapała

W „Na marne” Marta Sapała podaje zatrważające dane, że co roku prawie 9 milionów ton jedzenia jest wyrzucanych w Polsce. Gdzie głównie marnuje się jedzenie? Czy można jakoś temu zapobiec?

Na marne

Marta Sapała stworzyła interesującą książkę. Zebrała informacje z bardzo różnych źródeł aby przedstawić nam czytelnikom obraz marnowanego jedzenia w Polsce.
„Na marne” pokazuje różne perspektywy marnowania jedzenia oraz wykorzystywania tych, których już nie chcemy.
W książce mamy też historię kobiety, która na swojej działce stworzyła kompostownik. Tłumaczy ona, jak to wszystko funkcjonuje, czego do takiego kompostownika potrzeba, jak zdobywa potrzebne produktu oraz jak szybko kompostownik rozprawia się z niechcianymi produktami.
Pamiętacie historię piekarza, który dostał karę z Urzędu Skarbowego, że oddawał niesprzedane pieczywo. W tamtym czasie nawet za oddanie niesprzedanych produktów w formie darowizny obowiązywał podatek. Już to się zmieniło dobrych kilka lat temu!

Od wejścia w życie nowelizacji ustawy o podatku VAT, która zdjęła z dystrybutorów obowiązek odprowadzania podatku od żywnościowych darowizn – lat dziewięć

Jedzenie ze śmietników

W książce znajdziemy na przykład historię bezdomnych i ich opowieść o tym, jak sobie radzą na ulicy. Jedna bezdomna podsumowała to tak:

Gdy teraz ktoś mówi, ze bezdomni głodują, mam ochotę mu się roześmiać w twarz. Jest mnóstwo jedzenia, mnóstwo. Trzeba naprawdę się starać, żeby być głodnym. Ja w pierwszym roku na bezdomności przytyłam dziesięć kilogramów.

Inni bohaterowie książki, to ludzie (nie tylko bezdomni), którzy biorą jedzenie ze śmietników koło supermarketów. Codziennie wyrzucanych jest tam masa jedzenia. Dobrego,z którego można przygotować wartościowy posiłek. Również są restauracje na świecie, które z produktów, które nie zostały kupione przez konsumentów, produkują pyszne posiłki i sprzedają ich swoim klientom.

Obraz zwykłego Polaka

Marta Sapała zrobiła eksperyment, do którego zaprosiła też innych, aby przez miesiąc obserwować co zostaje wyrzucane z jedzenia. Każda rodzina/osoba wychodziła różnie. Ale każdy z bohaterów w czasie miesiąca zaczynał być bardziej uważny na to co wyrzuca, dlaczego, kolejne dni powodowały, że stawał się bardziej świadomym konsumentem i starał się, żeby jak najmniej wyrzucać do kosza.
Dużo Polaków ma problem z terminami: „najlepiej spożyć do”, „najlepiej spożyć przed”. Terminy są podobne nazwami ale totalnie znaczą co innego, a wiele produktów przez to są niepotrzebnie wyrzucane.

„Najlepiej spożyć przed” to data minimalnej trwałości. Mówi się o niej, że jest datą jakości.
„Najlepiej spożyć do” to termin przydatności do spożycia. Nazywa się go datą bezpieczeństwa.
Wśród Polaków panuje przekonanie, że zarówno terminem przydatności do spożycia, jak i datą minimalnej trwałości się manipuluje. Że się je na siłę rozciąga. A jest wręcz przeciwnie. Producenci je skracają.

W ostatnich latach, coraz modniejsze staje się foodsharing. Są to lodówki, do których każdy może przynieść jedzenie, które jest jeszcze dobre do spożycia, ale on już ich nie zje, nie wykorzysta. Oddaje do lodówki aby ktoś inny (nie tylko bezdomni) mogli wziąć i zjeść albo przygotować z tych produktów jakieś danie.

Foodsharing dosłownie oznacza dzielenie się jedzeniem. Społeczne lodówki stawiane przez Foodsharing miały stać się miejscem, w którym będzie można ten śmietnik ominąć

Moja opinia

„Na marne” jest to ciekawą książką o jedzeniu, która jest wyrzucana lub marnuje się w Polsce. Zarówno w skali wielkogabarytowym, jak jedzenie wyrzucane przez rolników, producentów czy też sklepy wielkopowierzchniowe, jak również w skali jednostkowej czyli gospodarstwie domowym.
Bardzo interesujący materiał, który otworzy nam oczy na wielu płaszczyznach. Warto wiedzieć, co wokół nas się dzieje, na co mamy bezpośredni wpływ, a gdzie potrzebna jest większa siła do zmian.
Warto pamiętać, żeby nie wpadać w skrajność, żeby nie katować się, że wyrzucamy jedzenie. Idealny świat nie istnieje, warto wprowadzać zmiany w naszych zakupach, w zagospodarowywaniu jedzeniem, w świadomości, ale nie można też wpaść w przesadę i dostawać chandry bo jednak nie jesteśmy idealni i zdarzy nam się coś wyrzucić. Warto wiedzieć, że są opcję, na przykład można się dzielić tym czego mamy za dużo.

Doktor Renata E. Hryciuk mówi, że na trend zero waste można patrzeć jak na kolejną strategię, która dodaje kobietom (bo yo one zazwyczaj biorą odpowiedzialność za utrzymanie ekologicznej równowagi w domu) obowiązków