(Nie)młodość – Natasza Socha

with Brak komentarzy
(Nie)młodość - Natasza Socha

To kolejna książka z serii (Nie) po świetnej „(Nie) miłość” i „(Nie) piękność„.
„(Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności?” to przyjrzenie się temu, jak wygląda starość, jak na nią patrzy świat, czy jej się boi czy docenia. Natasza Socha w swojej najnowszej książce pokazuje, jak starość jest widziana z dwóch perspektyw: kobiety młodej i starej. 

Starość według słownika synonimów posiada aż dwadzieścia siedem innych określeń. Wiek emerytalny, jesień życia, matuzalemowe lata, matuzalemowy wiek, podeszły wiek. poważny wiek, późne lata, późny wiek, sędziwość, stare lata, trzeci wiek, wieczór życia, wiekowość, złoty wiek, zmierzch życia, antyczność, archaiczność, archaika, dawność, pierwotność, starodawność, staromodność, starożytność, historyczność, lata, leciwość, sędziwy wiek.

O czym książka?

Książka „(Nie)młodość” opowiada losy Klarysy, która po zdiagnozowania u niej demencji, przenosi się do domu opieki. Do tej pory wiodła szczęśliwe życie. Jej główną pasją był taniec, której poświęcała dużo czasu. Klarysa nie umie się pogodzić z myślą, że już nie jest w stu procentach sprawna, a jej mózg zaczyna płatać jej figla.
Drugą bohaterką jest Marta, młoda trzydziestoletnia kobieta, która traci pracę i wieloletnią przyjaźń. Nie umie pogodzić się z tym, że była naiwna i dała się oszukać. Nie lubi starszych ludzi, ale nie mają zbytnio wyjścia, podejmuje się pracy w domu opieki, gdzie poznaje Klarysę i innych mieszkańców placówki.

Seniorzy pozytywnie nastawieni do starości i wykazujący większy optymizm byli dłużej i bardziej samodzielni. Z kolei osoby mniej zadowolone z życia aż trzykrotnie częściej wymagały pomocy przy wstawaniu z łóżka, ubieraniu się i myciu.

Czym jest starość?

Z gazet, telewizji, internetu osacza nas wszechobecny kult młodości. Teraz 40-stka to nowa 30-stka. Super! Z jeden strony czekamy na emeryturę, będzie to czas kiedy odpoczniemy, ale z drugiej osoby starsze często są wykluczane. Nie jest fajnie oglądać zmarszczki, słuchać o chorobach, słuchać odtwarzanych historii jak to było kiedyś, albo narzekania, że teraz to niekoniecznie fajnie!
Każdy etap życia ma swoje prawa, ale jednego się na pewno boimy, a jest nim starość. Że nie będziemy potrzebni, że będą choroby, że staniemy się niewidzialni dla społeczeństwa.
W książce „(Nie)młodość” wśród mieszkańców domu starości też nie ma pogodzenia, zgody z koleją losu. O tym, że zostają zapomniani, traktowani jak małe dzieci, ciągle kontrolowani, i coraz bardziej ograniczani. 

Nie jesteśmy głupie, nie straciłyśmy zdolności myślenia. A traktuje się nas jak noworodki, które trzeba nie tylko karmić, ale i bez przerwy pilnować. Różnica jednak polega na tym, że dzieci pilnujesz z miłością, a starych ludzi z niechęcią.

Moja opinia o książce

Kolejna książka z serii (nie) Nataszy Sochy, która jest genialna! Książka pokazuje obraz rzeczywistości, z każdym aspektem, jaki można wziąć pod uwagę. Widzimy dwie strony medalu starości, dylematów, strachów, wątpliwości zarówno starych i młodych. Dla jednym i drugich to nie jest łatwy temat, a Autorka pokazuje go w mistrzowski sposób.
Autorka to mistrzyni poruszania trudnych, niewygodnych tematów, i robi to mega dobrze! Sprawnie pokazuje różne aspekty problemu, ukazując różne zdania na ten temat, różne perspektywy sytuacji. Bohaterowi nie są jednowymiarowi, możemy łatwo wczuć się w ich sytuacje, odczuć wątpliwości, emocje. Klarysa i Marta czyli główne bohaterki książki „(Nie) młodość” to nietuzinkowe postacie, pokazujące swoje zalety ale również różnego typu słabości, wady czy też błędy.

(Nie)młodość

Książka porusza bardzo ważny temat starości, którego obawiają się wszyscy i Ci już starzy i jeszcze młodzi. Natasza Socha próbuje nas oswoić z trudnym tematem, ale też przedstawić perspektywę dojrzałych osób, równocześnie pokazując, że nasze obawy przed starością, nie są niczym złym, a wręcz naturalne. Ale starość nie musi być zła, można ją oswoić, osłodzić, sprawić, że będzie trochę łatwiejsza.

Tylko kiedy tak naprawdę kończy się młodość? Z pierwszym bólem stawów? Z pierwszym mostkiem w jamie ustnej? Z kładzeniem się do łóżka zaraz po dwudziestej drugiej? Czy jest jakiś konkretny moment, kiedy należy przestać myśleć o sobie w kategorii młodego człowiek i zmienić status na dojrzałego, a potem starego? I kto o tym decyduje?