Rozmaryn i róże – Agnieszka Maciąg

with Brak komentarzy
Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie - Agnieszka Maciąg

„Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie” Agnieszki Maciąg to opowieść o podróży autorki do Włoch, ale również do lekcji, które w swoim życiu odrobiła.

Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie

Agnieszka zabiera nas w swojej książce do Włoch. Marzyła o tym wyjeździe od dawna w końcu nadarzył się czas i okazja. Wyruszyła ze swoją córeczką i mężem autem.
W książce znajdziemy opisy miejsc, które odwiedzają. Jedzenia, które mieli okazję skosztować.
Oprócz typowo podróżniczych wątków, Autorka pokazuje nam, jak funkcjonuje jej rodzina, jakie są między nimi relacje, jakie mają rytuały, na co zwracają uwagę.
Ale to nie wszystko. Mamy również w pełni ukazane sytuacje trudniejsze, nieprzewidywalne, zaskakujące, gdzie Agnieszka musiała sobie z nimi poradzić. Pokazuje w jaki sposób dzięki swojej przemianie, wewnętrznemu rozwojowi, można sobie z nimi poradzić. Jakie myśli wybrać i jakie działania, żeby były dobre dla nas.

Nie traktuj niczego zbyt osobiście. Nic, co robią ludzie wokół mnie, nie dzieje się z mojego powodu – ludzie oceniają innych poprzez siebie, przypisują im własne cechy (często negatywne). Ruiz mówi, że jeśli będziemy odporni na cudze opinie i działania, nie staniemy się ofiarami niepotrzebnych emocji, które źle wpływają na nasze samopoczucie, a nawet powodują wewnętrzne cierpienie.

Moja opinia

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Piękne miejsca, w które czytelnik zostaje zabrany, miło robią na sercu. Oprócz tego mamy okazję dowiedzieć się więcej na temat rytuałów, przeczuć, wyborów jakie dokonuje Autorka w swoim życiu. W związku z tym to nie jest książka podróżnicza, ewentualnie podróżnicza do wewnątrz i po zewnętrzu 🙂 Czyli trochę Włoch i jedzenie, ale głównie podróż w głąb siebie, duchowo.
Spodobały mi się niektóre rytuały, sposoby reakcji na niektóre zdarzenia. Oczywiście nie wszystko przypadło mi do gustu, jak na przykład część dotycząca aniołów, ale nie było tez tego wiele.

Stworzyliśmy cywilizacje, która uczy nas, jak być twardym, ale nie wewnętrznie silnym. Uczy, że siła polega na zniszczeniu w sobie wrażliwości i delikatności i że powinniśmy iść przez życie, ostro prąc naprzód, do sukcesów, nie zważając na nic. W tym na pozostawione za sobą cierpienie. Takie nastawienie zniszczyło naturę, w tym wiele gatunków zwierząt, zatruwało wody i zanieczyściło powietrze. Nasza cywilizacja stwarza ludzi, którzy chowają się za cynizmem, sarkazmem i pogardą. To słabi ludzie, ponieważ zabijają w sobie to, co najcenniejsze – człowieczeństwo.